poniedziałek, 21 stycznia 2013

3. Idźcie pojeździć

 Dziś wieczornie, ale jest. Nie zapomniałam ani nie zrezygnowałam z cyklu. Czasem nie mam jak przygotować tekstu wcześniej, ale wróciwszy z pracy mogę już na spokojnie strzelić notkę.

3. Idźcie pojeździć na łyżwach
Być może jeszcze nigdy nie miałeś/aś na nogach narzędzi zbrodni. Warto jednak spróbować. W miastach bardzo często organizowana jest jakaś przestrzeń na lodowisko z działającą tuż obok wypożyczalnią sprzętu. Rozrywka nie jest droga. Przeważnie jest to koszt trochę mniejszy niż wyjścia do kina, przy założeniu, że nie macie własnych łyżew. Gdy nie trzeba korzystać z przymierzalni, takie wyjście we dwoje to groszowa kwestia.
Osobiście uważam, że warto zainwestować we własną parę. Po pierwsze masz pewność, że nikt inny się w nich nie pocił, ani nie sadził grzyba, a poza tym nie będą podniszczone ani tępe, póki do tego nie doprowadzisz. Jazda tępoostrzami nawet zawodowcom nie służy. Niestety do tej pory nie kupiłam swojej pary i jeśli już wychodzę pojeździć to przepacam wypożyczoną. Zabawa jest na tyle dobra, że nie myślę o florze bakteryjnej otulającej nogę.
Wracając do naszej rozrywki, wymienię teraz plusy takiego sposobu na spędzenie wolnego czasu lub zaplanowanej randki. Są to:
* spalenie kalorii (nie wiem ile, ale na pewno baaaardzo dużo :D
* świeże powietrze i dawka wit. D (przy założeniu, że lodowisko jest otwarte)
* pozwolenie sobie na wygłupy
* oderwanie od codziennych obowiązków
* można zaimponować drugiej osobie dobrą jazdą lub dystansem do siebie i swoich umiejętności
Minusy:
* obolałe miejsca (gdy nie jesteś wysportowany lub/i nie umiesz się utrzymać w łyżwach)
* wylądowanie na pogotowiu (dla tych bardziej zdolnych;)

A Wy, jakie sporty zimowe lubicie?
Kto się pisze na aktywizacje, a kto ma zamiar zapaść w sen zimowy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz